Nurkowanie w Ålesund

diving alesund Nurkowanie w Ålesund

fot: freakyeah.wordpress.com

Jednym z kilku miejsc w Norwegii, które każdy nurek odwiedzić powinien jest Ålesund. Malownicze portowe miasto położone na zachodnim wybrzeżu nad Störfjorden, znane głównie z turystyki i rybołówstwa. Od Oslo oddalone około osiem godzin jazdy wypełnionej niesamowitymi widokami, podobno najpiękniejszymi w Europie, ale o tym za chwilę…

Jak to często bywa, spontanicznie, zdecydowaliśmy się wybrać troszkę dalej na nurkowanie. Po dwóch dniach poszukiwań zdecydowaliśmy, że pojedziemy na weekend do Ålesund, z całą świadomością, że trzy dni to zdecydowanie za mało by wybierać się w takie miejsce. Przypadkiem dostaliśmy numer telefonu do Mortena, który miał nam zorganizować noclegi i nukowania, co miało znaczący wpływ na całą wyprawę, ale po kolei.

Wyruszyliśmy w piątek o 15.00 z Oslo w pięć osób, samochodem wyładowanym sprzętem, a i byłbym zapomniał, oczywiście z Whisky (nieoceniony towarzysz, pies nurkowy). Jako że nurkowanie miało odbyć się dopiero rano dnia następnego zdecydowaliśmy się nie spieszyć i za radą Piotrka zahaczyliśmy o Drogę Troli. Znane także jako Drabina Troli, Trollstigen, jest to zapierająca dech w piersiach droga (część krajowej 63 z Åndalsnes do Valldal). Jedenaście serpentyn zakręcających pod kątem 180° i najwyższym punktem na wysokości 852m n.p.m. Naprawdę było warto.

Na miejsce (wiedzieliśmy, że mamy spać w klubie nurkowym) dotarliśmy o 1 w nocy i  zaskoczył nas widok jaki ujrzeliśmy. Okazało się, że ten klub, to piękny kompleks nurkowy z miejscem na 40 osób, kompresorem i wyposażeniem, którego nie powstydziłby się dobry hotel. Na dodatek położony w bardzo urokliwym miejscu nad fiordem, otoczony górami.

Kolejną niespodzianką była dla nas osoba naszego skipera i organizatora, Morten Stridh okazał się prawdziwym poszukiwaczem skarbów i nurkiem zapaleńcem jakich mało, bez otoczki marketingu i komercji. Przypłynął po nas rano łodzią, dużym kutrem, przerabianym właśnie do ekspedycji nurkowych. „Buccaneer” wyposażony w potężny silnik, dźwigi hydrauliczne, kajuty i inny przydatny do wypadów nurkowych sprzęt zabrał nas na nasze pierwsze miejsce. Na poszukiwanie złota …

Runde skatten, to miejsce oddalone od centrum Ålesund trzy godziny drogi morskiej, gdzie w 1725 roku zatonął holenderski statek Akerendam. Na jego pokładzie znajdowało się 19 skrzyni wypełnionych monetami ze złota i srebra. Statek płynął do Indii po przyprawy i inne cenne towary. Na pokładzie znajdowało się 40 dział, załoga liczyła 200 osób. Akerendam wraz z dwoma innymi jednostkami wypłynął z holenderskiej wyspy Texel 19 stycznia 1725 roku. W wyniku sztormu na morzu płónocnym statek zgubił się i zatonął na mieliźnie.

Wrak został odnaleziony w 1972 przez nurków rekreacyjnych i od tamtego czasu wydobyto kilkaset kilogramów monet. Część z nich rozsprzedano , a część trafiła do muzeum. Szacuje się, że około 400 kilogramów wciąż leży na dnie.

Nurkowanie na Runde jest dosyć specyficzne, głębokość, na której warto szukać wacha się między 8 a 23 metry. Kamieniste dno porośnięte jest gęsto brunatnicami, przez które ciężko się przebić. Tak naprawdę szukanie monet bez podwodnego wykrywacza metali to jak szukanie igły w stogu siana. Udało nam się zobaczyć klika dział, leżących na dnie.

Zabawa była przednia, po kilkudziesięciu minutach grzebania, przerzuciliśmy się na kraby i pokaźnego dorsza, na wieczornego grila. Morten (on miał detektor metali) po wynurzeniu stwierdził, że słabo mu poszło i wyciągnął kilka srebrnych i jedną złotą monetę.

Dowiedzieliśmy się też, że w sumie to i lepiej, że nic nie znaleźliśmy, bo wtedy to byśmy wpadli po uszy jak on sam i tylko o tym byśmy myśleli. Argument choć mocny, nie trafił do nas i całą drogę powrotną i tak siedziało nam to w głowach.

Dzień drugi zapewnił nam mimo wszystko więcej emocji. Mieliśmy okazję obejrzeć wrak Konsul Carl Fisser, który jako jeden z niewielu zatonął dwukrotnie…

Ten 125-metrowy, niemiecki statek towarowy zakończył swoją karierę 3 maja 1942 roku po zbombardowaniu przez sześć brytyjskich Hudson’ów. W roku 1957 wrak wykupiony został przez polską firmę, która miała go wydobyć. Przygotowania trwały 5 miesięcy, niestety jeden z pontonów wypornościowych nie wytrzymał i Fisser znów spoczął na dnie, (podobnie jak polska firma). Leży na głębokości od 20 do 60 metrów, w miejscu niewiele oddalonym od centrum Ålesund. Nurkowanie na nim należy do wymagających. Zejście po opustówce na głębokość zależną od trafienia kotwicą, w dość mocnym prądzie i średniej widoczności. Drewniany pokład wraku już zgnił, dzięki czemu doskonale widać ładownie i konstrukcję statku, co sprawia wrażenie łatwości penetracji wraku. Miejsce tylko dla zaawansowanych nurków. Wszyscy stwierdziliśmy, że był to najlepszy wrak jaki widzieliśmy, szkoda że zanurkowaliśmy na nim jeden raz.

Po dwóch dniach w Ålesund udało nam się zanurkować czterokrotnie, w trzech miejscach nurkowych z pośród kilkudziesięciu wartych obejrzenia. Wkrótce na diveinnorway.com pojawią się opisy tamtejszych nurkowisk. Jeśli ktoś ma ochotę się tam wybrać chętnie udzielimy dokładnych informacji.

Łukasz Chłosta
Źródło: diveinnorway.com

Filed in: Aktualności, Sport, Turystyka, Warto zobaczyć Tags: , , , , , , , , , , , , , , , ,

You might like:

Norweska policja i masakra na wyspie Utoya i w Oslo Norweska policja i masakra na wyspie Utoya i w Oslo
Breivik sporządził wykazy swych celów terrorystycznych Breivik sporządził wykazy swych celów terrorystycznych
Norweska architektura w latach 2005-2010 Norweska architektura w latach 2005-2010
Książka – „Sercem w dwóch krajach. Norwesko-polskie pejzaże kulturalne” Książka – „Sercem w dwóch krajach. Norwesko-polskie pejzaże kulturalne”

Leave a Reply

You must be Logged in to post comment.

© 5459 Sarpsborg, Norwegia Portal Miejski. All rights reserved.
Realizujemy marketing internetowy 3GA | agencja marketingowa.